Starostwo Powiatowe w Brzozowie

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Z Izdebek do Schalke

Email Drukuj PDF

pilkarz_schalke2013Rozmowa z Damianem Baranem, 15-letnim wychowankiem LKS-u Izdebki, obecnie piłkarzem Stali Rzeszów, przebywającym niedawno na testach w czołowym niemieckim klubie, Schalke 04 Gelsenkirchen. Część I.

Sebastian Czech: Masz pseudonim Rooney. Wziął się on ze skuteczności porównywalnej do słynnego Anglika, czy z podobnego wizerunku?
Damian Baran: Na pierwszym treningu w Stali Rzeszów od razu usłyszałem: „ten gość wygląda, jak Rooney”, więc pewnie jakieś podobieństwo między nami jest. W internacie, gdzie mieszkam mam taką samą ksywkę. Podobnie zresztą w Kadrze Podkarpacia.

S. Cz.: To twój idol, śledzisz jego karierę?
D. B.: Jestem kibicem Manchesteru United, a Wayne Rooney należy do najbardziej ulubionych w zespole. Podoba mi się jego styl gry i charakter na boisku. Zdobył już wiele tytułów z klubem oraz reprezentacją Anglii. Wzoruję się na nim, ale do jego doścignięcia brakuje mi jeszcze bardzo, bardzo dużo. To wspaniały piłkarz.

S. Cz.: Mając 17 lat zadebiutował w pierwszej drużynie Evertonu. Biorąc pod uwagę rozwój twojej kariery masz dużą szansę, żeby pójść w jego ślady. Czułbyś się na siłach w niedalekiej perspektywie zagrać w seniorskim meczu?

D. B.: To jest moje marzenie, zresztą chyba każdy chłopak w moim wieku grający w piłkę ma podobne. Jestem bardzo religijny i modlę się, żeby się spełniło. Wierzę, że ciężka codzienna praca, jaką wykonuję na treningach oraz sprzyjające szczęście sprawią, że się ziści. Jednak za często o tym nie myślę, tylko skupiam się na podnoszeniu umiejętności. Robię wszystko, aby stawać się coraz lepszym piłkarzem. Nie każdy może w wieku 17 lat zadebiutować w drużynie seniorskiej. Wielu zawodników tego zaszczytu nigdy nie dostąpi. Ale trzeba być dobrej myśli i trenować z pełnym zaangażowaniem. Wtedy może się udać.

S. Cz.: Rooney szlifował talent w znanym europejskim klubie i ty również możesz mieć to szczęście. Podobno pomyślnie przeszedłeś testy w Schalke 04 Gelsenkirchen i za rok wybierasz się do Niemiec?
D. B.: Faktycznie niemieccy trenerzy pozytywnie wyrażali się o mojej grze. Zauważyli również mankamenty. Na przełomie marca i kwietnia przyszłego roku, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, ponownie pojawię się w Schalke. A gdybym wówczas znowu korzystnie się zaprezentował, to spełniłbym już pierwsze swoje marzenie. Dotyczące reprezentowania wielkiego klubu. Co prawda byłbym w grupie młodzieżowej, ale po blisko tygodniowych treningach z niemieckimi rówieśnikami podczas testów przekonałem się, że można się tam bardzo dużo nauczyć. Poza tym każdy, kto gra w grupach młodzieżowych ma szansę zadebiutować w przyszłości w pierwszej drużynie. Studzę jednak zapędy. Jestem cały czas zawodnikiem Stali Rzeszów i skupiam się obecnie na celu, jakim jest awans do Ligi Makroregionalnej. Dziękuję mojej rodzinie w Izdebkach: mamie Halinie, siostrom Jolancie i Aldonie oraz bratu Waldkowi, że pomogli mi podjąć decyzję o wyjeździe do Rzeszowa. Zwłaszcza mamie, bo to głównie od niej zależało, czy będę grał w Stali. Gdyby się nie zgodziła, to pewnie nigdy nie miałbym szansy pojechać do Schalke. Kiedy przyjeżdżam do domu staramy się spędzać wspólnie jak najwięcej czasu, jak najwięcej rozmawiać. W Izdebkach pojawiam się najczęściej raz w tygodniu, ale bywa i tak, że nie ma mnie 2 lub 3 tygodnie. Tato zmarł, gdy miałem 10 lat. Zawsze towarzyszył mi na stadionie w Izdebkach, był prawie na każdym meczu, w którym brałem udział. Wierzę, że wspiera mnie z góry. I wspomoże w wyjeździe do niemieckiej ligi.

S. Cz.: Czym zaimponowałeś trenerom Schalke?
D. B.: Trudno mi jednoznacznie ocenić. Trenerzy bacznie obserwowali moje przygotowanie fizyczne oraz umiejętności techniczne. Ważną częścią były elementy koordynacyjne. Tam zawodnik musi być dobrze wyszkolony pod każdym względem. W Schalke treningi w kategorii U 15 są bardziej intensywne, jest mniej przerw między ćwiczeniami.  Dobre przygotowanie motoryczne, to połowa sukcesu. Widzimy, że w polskich ligach jest z tym często problem, a w niemieckich nie ma. Początkowo spinał mnie stres, ale po wyjściu na murawę czułem się coraz pewniej. Dobrze mi się trenowało i jestem zadowolony ze swojej postawy. Zostałem fajnie przyjęty przez zawodników z klubu. Na boisku potrafiłem z nimi współpracować. Myślę, że ogólnie było naprawdę dobrze.

pilkarz_schalke2013aS. Cz.: Miałeś problem z jakimś elementem ćwiczeń?
D. B.: Owszem. Nie wszystko było tak kolorowo, jak się wydaje. Robiliśmy ćwiczenia, z którymi nie miałem wcześniej styczności w swoim klubie. Były dość skomplikowane. Kiedy wykonywałem coś źle, to trenerzy zwracali mi uwagę. Ponawiałem próbę, starając się za każdym razem eliminować błędy. Dużo strzelaliśmy na bramkę. Każde ćwiczenie miało wnosić coś do gry zawodnika. Nic nie działo się przypadkowo. Dlatego piłka nożna stoi w Niemczech na bardzo wysokim poziomie. Zawodnicy są dobrze wyszkoleni technicznie i przygotowani motorycznie.

S. Cz.: Duże wrażenie zrobił na tobie pobyt w Schalke?
D. B.: Bardzo duże. Do Niemiec przyleciałem 25 sierpnia w niedzielę. Około godziny 19.20 byłem na lotnisku w Dortmundzie. Stamtąd zostałem zabrany do Gelsenkirchen i od poniedziałku rozpocząłem treningi. Byłem tam przez 4 dni. W czwartek w nocy wyjechałem już do domu. Mieszkałem u człowieka, który sprowadził mnie do tego klubu. Nazywa się Gregor Zieleznik i pełni obecnie funkcję mojego menadżera. Informuje mnie o różnych sprawach dotyczących piłki i mojej osoby. To wspaniały człowiek. Gdyby nie on, to przypuszczalnie nie miałbym okazji pogrania z chłopakami z tak wielkiego klubu. W wolnym czasie pojechałem na trening Borussii Dortmund. Zobaczyłem na własne oczy, jak trenują finaliści Ligi Mistrzów, jedna z najlepszych drużyn na świecie. Po zajęciach miałem zaszczyt porozmawiać z Robertem Lewandowskim, Kubą Błaszczykowskim oraz Łukaszem Piszczkiem i zrobić z nimi pamiątkowe zdjęcia. Dostałem od nich koszulkę z autografami. Zaimponowali mi. Osiągnęli już w życiu bardzo dużo, a rozmawiali ze mną jak z kolegą. Było to dla mnie niesamowite przeżycie. Robert Lewandowski to człowiek, który strzelił 4 gole w jednym meczu Realowi Madryt. Przybliżyli mi swoją drogę na szczyt. W miarę możliwości starałem się jak najwięcej odpoczywać, bo treningi były ciężkie, a chciałem jak najlepiej przygotować się do kolejnego, zregenerować maksymalnie siły. Gdybym został jeszcze 3 dni miałbym okazję zwiedzić Veltins Arenę – główny stadion Schalke.  Jednak czasu na wszystko nie wystarczyło.

S. Cz.: Co w ogóle sprawiło, że tam cię zaproszono?
D. B.: Jednoznacznej odpowiedzi nie ma. W Stali nie próżnuję, tylko ciężko pracuję, więc ktoś to zauważył. W kadrze Podkarpacia rozgrywałem dobre mecze, w konsekwencji czego dostałem szansę sprawdzenia się na europejskim poziomie. Chciałbym ponownie dostać taką szansę wiosną. Wyjazd do Schalke stał się dla mnie motywacją do jeszcze większej harówy na treningach.

S. Cz.: Wiedzie ci się w kadrze Podkarpacia, dużo grasz, odnosisz sukcesy?
D. B.: W kadrze Podkarpacia piłka jest na wyższym poziomie niż w klubach. Trzeba się czymś wyróżnić, żeby się do niej załapać. Awans na mistrzostwa Polski i zajęcie tam 7 miejsca należy do moich największych sukcesów osiągniętych z kadrą.  Regularnie występuję w pierwszym składzie. Po rundzie jesiennej plasujemy się na 2 pozycji w grupie, co daje nam na dzisiaj ponowny udział w mistrzostwach Polski. Chcąc jeszcze raz rywalizować z najlepszymi województwami w Polsce, musimy zdobywać też punkty wiosną.

S. Cz.: Od dawna reprezentujesz Podkarpacie?
D. B.: Już  trzeci rok. W pierwszej klasie Gimnazjum, po dobrych meczach w klubie, trenerzy z kadry zaprosili mnie na 3-dniowe konsultacje. Pokazałem się z dobrej strony. Później pojechałem na tygodniowy obóz i otrzymałem powołanie na mecz mistrzowski. Na początku nikogo nie znałem i czułem się trochę dziwnie. Jednak z każdym zgrupowaniem było coraz lepiej. Wywalczyłem sobie miejsce w pierwszym składzie.

S. Cz.: Stal Rzeszów to klub, w którym można nabyć umiejętności wystarczające do zawojowania piłkarskiej Europy?
D. B.: Jeżeli ćwiczy się od dziecka i zachowuje treningową regularność, to wszystko można. Niektórzy znani piłkarze rozpoczynali kariery w mniejszych klubach niż Stal Rzeszów,  a zaszli daleko. Mamy dobrych trenerów oraz przyzwoite warunki do pracy. Ja udowodniłem, że przez 2  lata można naprawdę bardzo dużo osiągnąć. Pierwszy zespół Stali występuje w II lidze, drużyny młodzieżowe są w swoich kategoriach w czubach tabel. Wydaje mi się, że mamy lepszą szkółkę piłkarską niż Resovia. Świadczyć o tym  może fakt, że mecze derbowe pomiędzy tymi klubami w młodych rocznikach są przeważnie rozstrzygane na naszą korzyść. Osobiście grałem derby 6 razy, z czego 5 razy wygrałem, a raz przegrałem. O lidera przeważnie Stal Rzeszów ściga się ze Stalą Mielec. To dwa kluby na Podkarpaciu, w których gra daje naprawdę duże możliwości. 

S. Cz.: Kibicowałeś Stali Rzeszów, zanim przeszedłeś do tego klubu?
D. B.: Nie kibicowałem żadnemu klubowi z Rzeszowa. Słyszałem jedynie, że Stal Rzeszów zdobyła w 1975 roku Puchar Polski oraz przez 11 sezonów grała w ekstraklasie.

S. Cz.: Cieszyłeś się, że otrzymałeś propozycję gry w Stali?
D. B.: Owszem. Było to dla mnie duże wyróżnienie. Mój pierwszy trener klubowy Rafał Dobosz zasugerował mi zmianę klubu oraz podniesienie poprzeczki w większym klubie. Po konsultacjach z trenerami Stali Rzeszów pojechałem na trening, a później na pierwszy turniej do Dębicy. Zostałem królem strzelców z 14 golami na koncie. Następnie udałem się z drużyną na obóz i po powrocie zostałem wypożyczony do Stali Rzeszów na 3 lata.

S. Cz.: Nie bałeś się podejmować decyzji o wyjeździe z domu? Miałeś tylko 13 lat.
D. B.: Po niespełna 4 dniach stwierdziliśmy w rodzinie, że powinienem spróbować swoich sił w Stali  i przenieść się do Rzeszowa. Pierwsze dwa miesiące były dla mnie bardzo trudne. Co chwilę łapałem kontuzje, ponieważ organizm nie był przystosowany do tak dużego wysiłku.  Z czasem czułem się coraz lepiej.

S. Cz.: Rodzina nie wahała się, czy pozwolić ci na przenosiny?
D. B.: Kilka osób sugerowało, żebym został w Izdebkach i tutaj uczęszczał do Gimnazjum. Ja jednak czułem, że dostałem szansę zrobienia czegoś fajnego i nie wolno jej zaprzepaścić. Mama ostatecznie pozwoliła mi na naukę w Szkole Sportowej i grę w Stali Rzeszów. Myślę, że nie żałuje tej decyzji, a w przyszłości będzie ze mnie dumna.

S. Cz.: I poradziłeś sobie w nowym środowisku?
D. B.: Zamieszkałem w internacie przy ul. Dąbrowskiego i rozpocząłem naukę w Gimnazjum Sportowym przy ul. Hetmańskiej. W klubie zostałem przyjęty dobrze. Drugi rok pełnię funkcję kapitana, co świadczy, że cieszę się wśród kolegów zaufaniem, i że odnalazłem się w nowym miejscu.

S. Cz.: Szybko zacząłeś strzelać gole dla Stali?
D. B.: W debiucie, na inaugurację sezonu w meczu z Motorem Przemyśl zdobyłem 5 goli. Na koniec sezonu miałem 35 trafień. Nie mogłem sobie chyba wymarzyć lepszego startu w nowym klubie.

S. Cz.: Liczyłeś ile ich masz już w sumie na koncie?
D. B.: W Stali 81 razy wpisywałem się na listę strzelców. Chcę być jednak jeszcze lepszy. Chcę sprostać kolejnym wyzwaniom, cieszyć się z kolejnych bramek.

S. Cz.: W jakich grupach wiekowych i ligach grałeś?
D. B.: W swoim roczniku – 1998 najpierw w Podkarpackiej Lidze Trampkarzy Młodszych, następnie Podkarpackiej Lidze Trampkarzy Starszych, a teraz Podkarpackiej Okręgowej Lidze Juniorów Młodszych. Od płowy października trenuję z zawodnikami ze starszego rocznika i mam już za sobą swój debiut w Podkarpackiej Lidze Juniorów Młodszych. Na razie jesteśmy liderem z szansami na wygranie ligi i dostanie się do rozgrywek Makroregionalnych.

S. Cz.: Jesteś napastnikiem rasowym, czekającym na piłkę z przodu, czy wracasz, walczysz o nią i również sam wypracowujesz sobie sytuacje?
D. B.: Zawsze wracam i wspomagam defensywę. Lubię grać na pozycji typowej 10, czyli rozgrywać piłkę i w odpowiednim momencie posłać ją do kolegi. Wychodzi mi to coraz lepiej, zaliczam dużo asyst. Dobrze mi też w ataku. Tam trzeba czuć, gdzie w danym momencie znajdzie się piłka. Bardzo dobrze robi to Robert Lewandowski. On potrafi w odpowiednim czasie znaleźć się w odpowiednim miejscu. Dlatego jest jednym z najlepszych napastników na świecie. Wzoruję się na jego grze.

S. Cz.: Jak zareagowano w klubie na ofertę Schalke?
D. B.: Na pewno ucieszyło to mojego trenera pracującego ze mną od 2 lat, od pierwszej klasy gimnazjum. Jego wychowanek został zauważony przez wielki klub europejski. Po powrocie byłem pytany przez trenerów, jak mi poszło.

S. Cz.: Testował kogoś ostatnio ze Stali tak renomowany klub?
D. B.: W ostatnim czasie nie. Kilka miesięcy temu dwóch moich starszych kolegów było na testach w Koronie Kielce. Jeszcze inny, przed rokiem, w Atletico Madryt.

Rozmawiał: Sebastian Czech

STAROSTWO POWIATOWE W BRZOZOWIE
ul. Armii Krajowej 1, 36-200 Brzozów
tel. 13/ 43 426 45
fax. 13/ 43 426 45
e-mail: starostwo@powiatbrzozow.pl

STAROSTWO POWIATOWE W BRZOZOWIE
ul. 3-Maja 51, 36-200 Brzozów
tel. 13/ 43 410 74
fax. 13/ 43 410 74
e-mail: starostwo@powiatbrzozow.pl